Ulubieni święci Gościa - AniTaki list otrzymałam od Ani: "To, co mnie zaintrygowało, gdy przeczytałam Twój "zestaw" świętych to to, że dobieramy ich sobie według klucza własnych predyspozycji oraz sytuacji życiowych. I o to pewnie właśnie chodzi, że w dużej różnorodności postaci ludzkich świętych każdy może odnaleźć jakieś swoje rozterki, wątpliwości, wybory życiowe, a także, a może przede wszystkim umocnić się wzorcem takiej a nie innej postaci. Oto moje typy:
św. Monika
Żyła w IV wieku i była matką św. Augustyna. Zbyt wielu informacji o niej nie ma. Wiadomo, że przez ponad 16 lat modliła się o nawrócenie swojego syna, który prowadził życie złe i została wysłuchana. Augustyn nawrócił się, a ona krótko po tym umarła.
W minionym roku w sierpniu w dniu św. Moniki usłyszałam bardzo ładne kazanie o niej. Dominikanin o. Tomasz Nowak postawił pytanie, dlaczego tak długo Monika ze łzami i cierpieniem musiała błagać Boga, dlaczego nie mógł tego zrobić szybciej, wcześniej. Zapewne te pytania rozdzierały co jakiś czas jej serce - "dlaczego proszę Ciebie a Ty nie wysłuchujesz, dlaczego nic się w tym Augustynie nie zmienia?" I odpowiedzią może być stwierdzenie o. Tomasza, że trwało to tak długo, bo chodziło o nią, o Monikę. To dla niej był ten czas potrzebny, bo to ona poprzez tą modlitwę wstawienniczą się uświęcała. Bóg mógł Augustyna nawrócić od razu, ale ten długi czas był potrzebny aby doprowadzić Monikę do świętości.
Monika jest wzorem dla wszystkich którzy nie widzą "efektów" swojej modlitwy wstawienniczej.
św. Perpetua
Żyła w II wieku w Kartaginie. Wiadomo o niej, że była patrycjuszką i nawróciła się na wiarę chrześcijańską. W czasie prześladowań Dioklecjana została uwięziona razem ze swoją służącą Felicytą. Perpetua miała kilkumiesięczne dziecko i do więzienia przychodził jej ojciec z dzieckiem do karmienia i namawiał ją do porzucenia chrześcijaństwa - dla dziecka, dla rodziny. Perpetua nie zgodziła się i została rozszarpana przez dzikie zwierzęta.
Myśląc o jej męczeństwie najbardziej przerażający i smutny, a zarazem heroiczny wydaje się fakt, że ma przeciwko sobie wszystko to co po ludzku wydaje się być najważniejsze - małe dziecko, rodzinę, dom, bezpieczeństwo bliskich. I zawsze wtedy wydaje mi się, że najtrudniejszy wybór jest wówczas, kiedy najbliższa osoba jest po stronie przeciwnej.
Perpetua jest wzorem wierności wyborowi.
św. Teresa z Lisieux
O św. Teresie od Dzieciątka Jezus napisano bardzo dużo. Nie chcę więc powtarzać, ale w paru słowach powiem dlaczego dla mnie jest ważna.
Była karmelitanką, a więc koncentrowała się na kontemplacji Boga i to otwarcie na Boga pozwoliło jej mimo wszystkich ograniczeń psychicznych (była nadwrażliwa, emocjonalna, lękliwa) czerpać siłę. Wypracowana przez nią tzw. mała droga pokazuje, że nie poprzez jakieś staranie się, gromadzenie zasług, spełnianie uczynków, ale poprzez zaufanie dochodzi się do Boga. Teresa żyła w czasach, w których kościół zwracał mocną uwagę na pewną "heroiczność" w drodze do świętości. Teresa natomiast dostrzegając swoją nieporadność i małość pisała, "że będąc taką beznadzieją nie jest w stanie wspiąć się po tych wszystkich stopniach zasług, ale przychodzi do Jezusa i mówiąc mu że jest właśnie taka - słaba, nędzna, zmęczona, prosi Go, żeby to On ją podniósł i zaniósł do Ojca". Nie oznacza to że "mała droga" jest miejscem gdzie można się wygodnie rozsiąść z własną nędzą, myśląc, że niczego i tak nie trzeba zmieniać. Jest nieustanną próba przemiany własnej natury, ale energię zużytkowuje się nie na zachłanne zabiegi, ale ukierunkowuje się ją na cel. Oznacza to, że upadam po raz kolejny, ale mając cel przed oczami po raz kolejny się podnoszę. Ta przemiana własnej natury realizuje się u Teresy znowu nie przez jakieś wielkie rzeczy, ale przez małe wyrzeczenia, najmniejsze rzeczy, które można robić w codziennym życiu dla Jezusa. I tu pojawia się najbardziej znamienne dla Teresy przesłanie - głównym celem dla którego to wszystko się robi jest miłość do Jezusa, nie chęć pójścia do nieba, ale miłość do Jezusa. I choć wydawać by się mogło, że niebo i Jezus to to samo, to jednak jest zasadnicza różnica motywacyjna - ona nie myśli o nagrodzie, nie chce gromadzić zasług, chce stanąć przed Bogiem z pustymi rękami, wszystko co chce czynić dla Boga, chce czynić za darmo, żeby sprawić radość Jezusowi.
św. Faustyna
Święta Faustyna jest najbardziej nam współczesną świętą i popularność swoją zawdzięcza Janowi Pawłowi II.
Myślę, że większość ludzi po pierwszym przeczytaniu jej dzienniczka odczuwa coś w rodzaju wzburzenia. Faustyna jest prostą kobietą, emocjonalną, wierzącą w sposób prosty, według zaleceń obowiązujących wówczas w kościele. Opisując wszystkie swoje stany emocjonalne nazywa po imieniu to co zapewne wielu ludzi ukrywa nawet przed sobą - płacze, niezrozumienie ze strony innych, swoje plany i aspiracje. Do takiej właśnie Faustyny przychodzi Pan Jezus i zleca jej ogłoszenie orędzia o Jego Miłosierdziu. Myślę, że to początkowe wzburzenie, którego również nie nazywamy po imieniu wynika z naszego buntu, że dlaczego do takiej już maksymalnie prostej i emocjonalnej kobiety przyszedł Bóg. Przecież mógł przyjść do siostry zakonnej z doktoratem z teologii, na przykład. "Zakryłeś tę prawdę przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś ją prostaczkom". Faustyna wierzyła Jezusowi w sposób prosty i emocjonalny i Jemu się to podobało. Jezus wybrał właśnie ją, wiedząc przecież jaka jest. Najpiękniejsza jest odpowiedź jaką dała Faustyna Chrystusowi na Jego pytanie "jeśli chcesz to sprawie,że świat będzie inny a Twoje życie lepsze i szczęśliwsze" - ona odpowiedziała " Na co mi inny świat, na co mi inne życie,ja tylko chce kochać Cię Jezu bardziej".I jest to piękne. I jest to umocnienie dla wszystkich beznadziei życiowych.
|